To dopiero cząstka tego, co mogę dać od siebie drużynie

Wywiad z Moniką Kawę - wybraną najlepszą zawodniczką zdaniem kibiców po meczu z Tarnowem.

-Jak się czujesz?

Znakomicie! Słowem wstępu chciałam podziękować wszystkim za głosy. To wspaniałe uczucie zostać wreszcie docenionym i zauważonym. Ale nie mogłabym powiedzieć tych kilku słów od siebie, gdyby nie wszystkie PŁOMYCZKI i kawał dobrej roboty, którą wykonałyśmy w sobotę.

DZIĘKUJE! JESTEM Z NAS DUMNA!!

 

-Spróbuję postawić to pytanie inaczej – czy czujesz się zmęczona?

Zaskoczę odpowiedzią, jeśli powiem że nie? (śmiech). Czuje się dobrze przygotowana do sezonu, a możliwość pokazania się na meczach tylko nakręca do dalszej pracy.  

 

-Mamy 18 rozegranych meczów ligowych i 2 pucharowe, a krążą też słuchy, że bardzo intensywnie trenujecie, a tryskach optymizmem, jak na początku sezonu. To, że drużyna jest stworzona z samych walczaków, to mieliśmy okazję niejednokrotnie zobaczyć na parkiecie, pytanie czy wystarczy sił, żeby walczyć do końca sezonu?

Akurat jesteśmy po wtorkowym słynnym poligonie, także owszem nie ma odpuszczania na treningach nawet po tak udanych meczach, jak sobotni. Uważam, że naszą najcenniejszą siłą jest DRUŻYNA i wyrównany skład, który idealnie się uzupełnia. Dlatego odpowiadając na pytanie, nie mam wątpliwości, że każda w tym momencie daje i da z siebie wszystko, aby osiągnąć ten jeden cel: walka o play- off i o medal, a dokąd jesteśmy razem i jesteśmy drużyną wszystko jest możliwe.

 

-Popraw mnie, jeśli się mylę, ale drużyny grające w tym sezonie w I Lidze wydają się być bardzo równe. Nie patrząc na ilość rozegranych meczów, w tabeli między drugim a piątym miejscem są trzy punkty różnicy. Między drugim a ósmym raptem dziewięć, a kolejek do końca – w naszym przypadku – aż sześć. Jak oceniasz poziom rozgrywek?

Właśnie pod tym względem sezon jest ciekawy. Każdy może wygrać z każdym, a choćby małe potknięcie może wycofać zespół np. z walki o play-off. Myślę, że jest to w dużej mierze spowodowane pandemią i skokami formy, co można zaobserwować także w wyższej lidze. Sezon pokazuje, że trzeba wykorzystywać swoje szansę do maksimum, bo w następnej kolejce z 4 miejsca można spaść na 9. Dlatego tym bardziej cenne jest to zwycięstwo w sobotnim meczu, bo otworzyło nam drzwi do walki w play-off i o medal.

 

-Oprócz poziomu sportowego jest jeszcze sporo innych wyzwań tego sezonu. Mieliśmy przerwę spowodowaną przez COVID, mecze rozgrywane są bez kibiców, przez co funkcję wsparcia często przejmuje kwadrat rezerwowych, nawet taka prozaiczna rzecz, jak posiłek przed meczem wyjazdowym stanowi wyzwanie, bo przecież restauracje są pozamykane. Jak się odnajdujesz w tym wszystkim?

Trzeba przyznać, że sezon pod tymi względami jest ciężki. Wiadomo, że atmosfera, którą tworzą kibice jest nie do zastąpienia i myślę, że każdemu sportowcowi tego brakuje. COVID i obostrzenia nie ułatwiają, chociażby skorzystanie z dodatkowej odnowy w dniu wolnym od treningów jest obecnie niemożliwe. Na szczęście lokalizacja Sosnowca w świecie I Ligowym jest dosyć korzystna i wszędzie jest względnie blisko, a to bardzo ułatwia organizację wyjazdowego meczu, czy posiłku w dobie pandemii.

Myślę, że jedynym pozytywem w tej sytuacji, jest właśnie możliwość większego wsparcia dopingiem przez zawodniczki rezerwowe, przez co w meczu nawet nie będąc na boisku, jest się dodatkowym zawodnikiem i dokłada swoją cegiełkę, a to jeszcze bardziej spaja i napędza drużynę.

 

 

-Zastanawiam się, czy w tych trudnych dla sportu czasach, czujecie wsparcie ze strony otoczenia klubu, kibiców, mediów? Z tego co mi wiadomo, sympatycy sosnowieckiej siatkówki bardzo mocno trzymają za Was kciuki.

Tak, dokładnie, po każdym meczu, czy to przegranym, czy wygranym otrzymujemy masę wiadomości z gratulacjami. Zdarza się, że przed meczami wyjazdowymi zbiera się grupa kibiców, pokazując, że nas wspierają nie tylko w tych lepszych momentach. Sosnowieccy kibice siatkówki są prawdziwym ósmym zawodnikiem. Myślę, że mogę tu powiedzieć w imieniu całej drużyny: DZIĘKUJEMY i prosimy o więcej!

 

 

-A skoro mowa o kibicach - po meczu z Tarnowem nasi kibice wybrali Cię w głosowaniu jako najbardziej wartościową zawodniczkę meczu. Gratulacje! Czy mogę w takim razie powiedzieć, że to był Twój najlepszy mecz tego sezonu?

Bardzo dziękuję, za otrzymanego #PŁOMYCZKA MECZU i za wszystkie głosy. Szczerze mówiąc mam nadzieję, że nie.(śmiech). Oczywiście, takie nagrody napędzają i bardzo się cieszę, że kibice docenili moje zaangażowanie na boisku. Muszę przyznać, że jest to dla mnie szczególne wyróżnienie, ponieważ w tym meczu każda z dziewczyn zagrała na dobrym poziomie i każda dołożyła cegiełkę do zwycięstwa.

 

 

-Jakbyś się mogła pokusić o ocenę swojej aktualnej formy? Tarnów to było to Twoje 100%, mniej a może więcej? Pytam, bo wiem, że przyjmujące nie mają lekko w tym sezonie.

Po kontuzji, która ciągnęła się za mną całą pierwszą rundę, wreszcie czuję się dobrze fizycznie. Mam nadzieję i czuję, że zdecydowanie mogę i powinnam dać od siebie więcej. Przed nami najważniejsze mecze w sezonie, które przesądzą o szansie gry w play- off, a ja liczę na to, że to dopiero cząstka tego, co mogę dać od siebie drużynie. Wiem, że stać mnie na więcej i mam nadzieję, że będę mogła się jeszcze nie raz pokazać w tym sezonie.

 

 

-To może dziwnie zabrzmieć, ale staram się obserwować nasze zawodniczki z boku. Mam takie wrażenie, że być może jako osoba mało mówisz, ale zawsze mocno koncentrujesz na tym co się dzieje. Opowiesz nam jak wygląda Twój rytuał przed meczowy?

Owszem, jestem dość zamkniętą osobą, nie lubię się wychylać przed szereg, ani dużo mówić. Siatkówka w tym momencie jest nie tylko moją pracą i hobby, ale stanowi część życia, której poświęcam się w 100%, aby osiągnąć zamierzone cele.
Jeśli chodzi o rytuał przedmeczowy to szczerze mówiąc opiera się on w dużej mierze na odpowiednim posiłku i samopoczuciu.  Bardziej koncentruje się na całym tygodniu przygotowań do meczu: siłownia, praca na treningu na hali, a także odnowa i regeneracja. Sobota i mecz jest dla mnie sprawdzianem i nagrodą za wykonaną pracę.

 

 

-Czego możemy Tobie i całej drużynie życzyć w końcówce drugiej fazy rundy zasadniczej?

Medalu oraz żeby kontuzje i choroby nas omijały, a także możliwości pokazania się w play-offach wraz z naszym ósmym zawodnikiem- Wami kibicami, z nami na hali.

 

 

-Płomień nigdy nie zgaśnie?

NIGDY! Wszystko może się zdarzyć, ale jedno jest pewne.. J

Komentarz