Ten zespół jest stworzony z samych walczaków

Wywiad z #PłomyczkiemMeczu vol. 11 - Kamilą Colik, zapraszamy!!

-Jaki jest Twój ulubiony kolor?

Moim ulubionym kolorem jest błękitny, ale zaczyna mieć chyba poważnego konkurenta w postaci koloru amarantowego (śmiech).

 

 

-W każdym razie prowadzi nas to do pytania – jak Ci się podobają nowe, amarantowe koszulki meczowe?

Nowe koszulki były dla nas dużym i bardzo pozytywnym zaskoczeniem, w końcu każda kobieta lubi mieć więcej ciuszków (śmiech). Dla mnie dobór kolorystyki koszulek to strzał w dziesiątkę.

 

 

-Kilka dziewczyn z naszej drużyny przechodziło zakażenia koronawirusem – to było już ponad miesiąc temu. Jak się czujecie po takim czasie?

Początki po powrocie niestety były ciężkie, co można było zobaczyć po naszej grze. Ja się ogromnie cieszę, że każda wróciła w pełni zdrowa i koronawirus nie zostawił po sobie śladu. Ten zespół jest stworzony z samych walczaków, nie tylko na boisku, ale i poza nim! Im czas od zakażenia jest dłuższy, tym nasza praca na treningach jest cięższa, a efekty można zobaczysz podczas meczy. Odbudowanie formy trochę trawo, ale można już chyba uznać, że ten ciężki okres się zakończył i teraz trzeba walczyć o każdy ważny punkt.

 

 

-Powrót po kwarantannie zbiegł się w czasie z dużą ilością grania z trudnymi przeciwniczkami – ciężko było przetrwać ten okres?

Styczeń był miesiącem, gdzie był istny maraton meczowy, a powrót po Covidzie nie ułatwiał nam sprawy. Ostatecznie mogę chyba stwierdzić, że właśnie ten maraton meczowy pozwolił nam na szybkie odbudowanie się i powrót na właściwe tory. W tym roku nie ma łatwych meczów i do każdego przeciwnika  trzeba podchodzić naprawdę z wielkim serduchem, a tego naszemu zespołowi nie brakuje!

 

 

-Nie jest już żadną tajemnicą, że trenerzy zmienili system gry naszej drużyny, wpuszczając na parkiet drugą atakującą w miejsce jednej z przyjmujących. Takim sposobem do przyjęcia często stajecie tylko we dwójkę. Jaka była Twoja pierwsza myśl, jak dowiedziałaś się o takim pomyśle?

Początkowo myślałam, że to taki noworoczny żart (śmiech). Nie ukrywam, że był mały stresik przed pierwszym meczem, ale im dalej w las, tym lepiej się grało. Uważam, że Flakusik (Patrycja Patoń – przypis redakcji) nie jest drewnem i naprawdę potrafi przyjmować, co już pokazała w meczach. Nie ukrywam, że lubię mieć na sobie odpowiedzialność i pierwszy raz w życiu dostałam taką możliwość, aby się wykazać. Staramy się z Madzią aby jak najbardziej odciążyć Patkę, żeby mogła się skupić na ataku. Tutaj trzeba też naprawdę  wyróżnić Madzię, która swoim talentem w przyjęciu daje ogromny spokój.

 

 

-Patrycja Patoń powiedziała, że momentami przykrywasz 75% boiska. To chyba nie jest łatwe.

Czuję się naprawdę dobrze w tej roli i staram się w miarę możliwości jak najwięcej pomagać. Ale i Madzia też ma czasem ponad połowę boiska do przyjęcia i wywiązuje się z tego super. Współpraca z Pati na boisku jest przyjemna, bo wie kiedy ma uciekać i można sobie wejść w jej przyjęcie.

 

 

-Jesteśmy już za połową rozgrywek, czego spodziewasz się w drugiej części sezonu zasadniczego?

Pierwsza część sezonu pokazała jak tegoroczne rozgrywki są wyrównane i każdy może wygrać z każdym, a mecze są naprawdę wspaniałymi widowiskami dzięki temu. Jesteśmy jedną z tych drużyn, które w tym roku zaskoczyły. Pracujemy naprawdę ciężko i cieszymy się, że przekłada się to na mecze i pozycję w tabeli. Tabela pokazuje, że do samego końca będzie zażarta walka o play off. Na ten moment żaden zespół nie ma zagwarantowanego miejsca w najlepszej czwórce. Każda kolejka jest bardzo ważna, dlatego kibice będą mieć zapewnione emocje do samego końca.

 

 

-A zerkasz czasami w tabelę – ciągle trzymamy się w jej czubie.

Zerkam w tabelę i jestem dumna z tego zespołu. Tworzymy naprawdę fajny team i tabela jest tego odwzorowaniem. Już pierwsze tygodnie treningów pokazały, że nie będziemy zespołem do bicia. Utrzymanie tego miejsca w czubie tabeli do samego końca będzie  wyzwaniem, ale Płomyki kochają wyzwania!

 

 

-Tak na sam koniec – bo bardzo mnie to ciekawi – Ty tak zawsze jesteś głośna na parkiecie?

A tam od razu głośna (śmiech). Każda chwila spędzona na boisku, czy na treningu daje mi ogromną radość. Każdy kto mnie zna, to wie, że ja nie potrafię się cicho cieszyć, nie czułabym się sobą. Tyle ile będę grać i nie sądzie mi gardło, tak długo będę "trochę" głośną zawodniczką.

 

 

-Płomień nigdy nie zgaśnie?

Oj nie nie!


 

Komentarz