Maja Bodzęta - #PłomyczekMeczu vol. 15

Trzeba podjeść do każdego przeciwnika z pełną motywacją i zaangażowaniem niezależnie od tego, które miejsce zajmuje w tabeli.

-Cześć Maja!

- Hej hej! Dziękuję wszystkim, którzy głosowali na mnie w plebiscycie #PłomyczekMeczu, możemy sobie dzięki temu troszkę tu porozmawiać!

 

 

-Jak się czujesz?

- A dziękuję, bardzo dobrze. Jest moc!

 

 

-Zauważyłem, że w swoim mediach społecznościowych wrzucasz informacje o meczach w dniu meczu. W przypadku wyjazdu do Jawora byłaś aktywna już dzień wcześniej. Przeczuwałaś, że to może być Twój dzień?

-Zawsze nastawiam się bojowo i co sobotę liczę, że to będzie mój dzień (śmiech). Jeżeli chodzi o media społecznościowe, to kiedyś byłam bardziej aktywna niż obecnie. Akurat tak się zdarzyło, że tym razem dzień wcześniej wspomniałam na swoim profilu o meczu.

 

 

-To chyba jednak nie był łatwy mecz. Drużyna, która zamyka tabelę, nie ma już nic do stracenia – jak się walczy z takim przeciwnikiem?

-Trzeba podjeść do każdego przeciwnika z pełną motywacją i zaangażowaniem niezależnie od tego, które miejsce zajmuje w tabeli. Patrząc na naszą ligę, miejsce wcale nie świadczy o tym, kto ma pewnie wygrany mecz, a kto jest z góry spisany na straty. Tak też podeszłyśmy do zespołu Olimpii Jawor. Jechałyśmy tam po wygraną, ale wiedziałyśmy, że aby wywieźć stamtąd 3 punkty musiałyśmy zagrać naszą siatkówkę. Udało się to wszystko zrealizować a ja się cieszę, że mogłam dołożyć swoją cegiełkę w tym meczu.

 

 

-Pamiętasz to zdjęcie?

- (śmiech!) jest ekstra bo pokazuje moje bojowe nastawienie, z którym podchodzę do każdego meczu. Podczas meczu skupiam się na grze a nie na pozowaniu do zdjęć więc akurat tak wyszło naturalnie.

 

 

-Zostało zrobione przez Michała Fileckiego na początku stycznia podczas meczu z UNI Opole. Jeden z pierwszych meczów po przerwie spowodowanej koronawirusem. Przegraliśmy ten mecz, jak i przegraliśmy następne z Rzeszowem i Poznaniem. Ale na tym zdjęciu nie widać porażki – przegrywanie nie leży w naturze Płomyczków?

-Każda z nas jest doświadczona i wie, że w sporcie tak już jest – raz się wygrywa raz przegrywa. Te mecze nie były złe w naszym wykonaniu. Walczyłyśmy do końca, nie udawało się przechylić szali zwycięstwa na naszą stronę. Ale sztuką jest podnieść się po niepowodzeniach. Nam – Płomyczkom – się to udało. Wierzyłam, że tak będzie, bo jesteśmy drużyną walczaków.

 

 

-Na Ciebie szczególnie długo w tym sezonie musieliśmy poczekać. Zaraz na początku przygotowań miałaś problemy z barkiem. Jak wyglądała walka o powrót do dyspozycji?

-Było to dla mnie niemiłym zaskoczeniem, bo z utęsknieniem czekałam na początek sezonu po długiej przerwie. Nie zagrałam meczów kontrolnych, przerwa wytrąciła mnie z rytmu grania. Musiałam uzbroić się w cierpliwość. Na pewno kontuzja ciągnęła by się znacznie dłużej, gdyby nie nasza najlepsza fizjoterapeutka Patrycja Kujawiak – jej ręce naprawdę leczą!

 

 

-Pamiętam, że kilka razy wspominałem Ci, że będziemy Cię potrzebować „w gazie”, za każdym razem odpowiadałaś, że obiecujesz, że będziesz. Gaz został wciśnięty?

-Teraz już wchodzę na wyższe obroty (śmiech). Zajęło mi to dość dużo czasu, ale lepiej późno niż wcale. Zawsze chce dać 100 % z siebie dla zespołu.

 

 

-Pytam o ten siatkarski gaz, bo zostały nam dwa ostatnie mecze – ze Szczyrkiem na własnej hali i na wyjeździe w Opolu. Trudne mecze i bardzo ważne mecze. Jak podchodzicie w drużynie do tych spotkań?

-Szykujemy się na dobre mecze, chcemy zaprezentować najlepszy poziom siatkarski, na jaki nas stać. Ja wiem, że jeżeli zagramy na 100 % naszych umiejętności, to nie zawiedziemy ani naszych kibiców, ani samych siebie.

 

 

-Dwa mecze do końca rundy zasadniczej. Spodziewałaś się przed sezonem, że pomimo braku kibiców na trybunach, będzie tyle emocji i tyle walki w końcówce o play-offy?

- Nie ma kibiców na hali, ale są przed ekranem. Czujemy wsparcie, docierają do nas miłe komentarze i wiadomości. Nie spodziewałam się tego, że tabela będzie się tak układać. Płomień jako beniaminek w walce o play – off? Chyba nikt przed sezonem nie mógł sobie tego wyobrazić, a jednak.

 

 

-Jeśli ktoś zapomniał, to ciągle jesteśmy beniaminkiem tych rozgrywek. Ciągle jesteśmy w grze o play-offy, ale zadania do wykonania nie mamy łatwego. Patrzę jednak na to zdjęcie wyżej i wydaje mi się, że nie macie zamiaru przegrać ani ze Szczyrkiem, ani z Opolem. Czy do tych meczów będziesz się jakoś specjalnie przygotowywać? Nie da się ukryć, że presja w końcówce sezonu jest duża.

-Nie mamy żadnej presji. Swoje zadanie już wykonałyśmy, teraz możemy tylko zrobić sobie i kibicom niespodziankę, dodatkowy bonus. Oczywiście apetyt rośnie w miarę jedzenia i chcemy osiągnąć najlepszy wynik, na jaki nas stać w tym sezonie. Nie odpuścimy do końca. Ja mentalnie zawsze jestem nastawiona tak, jak na tym zdjęciu i takie samo podejście będę mieć zarówno podczas meczu ze Szczyrkiem jak i z Opolem.

 

 

-Podejrzewam, że każdy kibic sosnowieckiej drużyny bardzo by chciał Wam jakoś pomóc – czy możemy coś dla Was zrobić?

- Kibice, tak jak my, dają z siebie 100 %, da się więcej? Doceniamy wasze wsparcie. Dziękujemy!

 

 

-Płomień nigdy nie zgaśnie?

- To już wie każdy.

 

Komentarz