Jeśli chodzi o ofensywę jak najbardziej jestem zadowolona ze swojego występu

Basia Cembrzyńska, #PłomyczekMeczu vol. 26 opowiada o lidze oraz o Pucharze, który już w środę!

-Cześć Basia!

Witam Cię serdecznie.

 

 

-Nie mogę zacząć od innego pytania, niż jak się czujesz? Wiemy, że drużyna walczy z problemami zdrowotnymi.

Bardzo dziękuję. Rzeczywiście mamy lekki kryzys zdrowotny, ale już wychodzimy na prostą. Ze mną na szczęście wszystko w jak najlepszym porządku. Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić to główka troszkę paruje od natłoku wiedzy, bo aktualnie mam środek sesji.

 

 

-Już przed meczem z Aleksandrowem Łódzkim przyłapałem Cię w korytarzu. Miałaś bardzo dobry humor i byłaś mocno uśmiechnięta. Już wtedy przeczuwałaś, że to będzie dobry mecz?

Marcinek! Ja po prostu bardzo cieszyłam się, że Cię widzę . Czasami warto zrobić dobrą minę do złej gry. Wychodzę z założenia, że uśmiechem można zarażać, także bardzo się cieszę, że tak to zostało odebrane. Co do meczu – miałam nadzieję, że będzie on dobry i szybki. Całe szczęście tak też się stało.

 

 

-Bo to był dobry mecz, prawda? Wydaje mi się, że kontrolowałyście przebieg spotkania od początku do końca.

Po ostatnich meczach można było się spodziewać naprawdę wszystkiego. Mimo wszystko nasza dyspozycja dnia pozwoliła kontrolować przebieg spotkania od pierwszej do ostatniej piłki z czego bardzo się cieszę. To są ważne punkty, które mogłyśmy dopisać sobie do dotychczasowego dorobku.

 

 

-Dostałaś w tym meczu 20 piłek do ataku, z czego skończyłaś 11. Jestem przekonany, że każdy, kto oglądał ten mecz, przyzna, że liczby (choć dobre) nie oddają tego co wyprawiałaś na boisku. Bo czasami ponawiałaś atak, jeśli sytuacja tego wymagała, czasami musiałaś ratować się prawą dłonią. Jak oceniasz swój występ?

Jeśli chodzi o ofensywę jak najbardziej jestem zadowolona ze swojego występu. Miło się zdobywa punkty, ale jednak niefajnie się robi, gdy ilość błędów własnych przekracza limit ustawiony we własnej głowie. Cały czas mam nad czym pracować, ale mam również z czego się cieszyć, bo jednak parę dobrych akcji było.

 

 

-Zerkam na mecze, które w styczniu są już z nami. Początek był trudny. Przegrany tiebreak z Nowym Dworem Mazowieckim oraz Karpatami oraz porażka bez punktu z Częstochową. Osobiście wydaje mi się, że w każdym z tych meczów niewiele brakowało do szczęścia, ale jednak czegoś zabrakło. Co się wydarzyło w tych meczach?

To już za nami. Nie udało się, przegrałyśmy. Cieszmy się, że chociaż dwa punkty są nasze. Potraktujmy to jako nagrodę pocieszenia za pięciosetową walkę i wyciągnijmy wnioski na przyszłość.

 

 

-Nie ma co patrzeć w przeszłość, przed nami środowy mecz w Pucharze Polski. Przebiłyście się do 1/8 Finału Pucharu Polski, dzięki czemu do Sosnowca przyjedzie ekipa IŁ Capital Legionovia Legionowo. Trzecia drużyna Taroun Lig, plasująca się tuż za Rzeszowem i Policami. Szykuje się super widowisko dla kibiców i z tego już się cieszymy. Zastanawiam się z drugiej strony jak do tego meczu podchodzi zawodniczka – delikatnie mówiąc nie jesteśmy faworytami tego spotkania.

To będzie dobry mecz na sprawdzenie swoich umiejętności z dużo lepszym przeciwnikiem. Cel na środę? Pokazać się z jak najlepszej strony nie poddając się bez walki. Liczę na to, że wydarzenie, które czeka nas już jutro będzie miłym doświadczeniem i na pewno przeżyciem, bo nie na co dzień możemy witać na naszej hali drużyny z ekstraklasy.

 

 

-Trzymam kciuki za Was w meczu z Legionovią. Wielu kibiców z pewnością też będzie Was spierać. Choć zadanie trudne, to jednak sport potrafi pisać piękne historie.

Stwórzmy razem wspaniałą, sportową atmosferę. Wy dajcie nam swój doping, a my postaramy pokazać Wam prawdziwy, piękny sport.

 

 

-Wróćmy jeszcze na chwile na ligowe podwórko. Zagraliśmy 17 meczów sezonu zasadniczego z 26 zaplanowanych. Czyli powoli widać na horyzoncie fazę play-off. Jest jeszcze daleko, ale coś już widać. A cel na ten sezon jest przebicie się do tych play-offów. Jak uważasz – uda się go zrealizować? Jakby na to nie patrzeć jesteśmy zeszłorocznym beniaminkiem i znalezienie się w gronie drużyn walczących o medale raptem w drugim roku grania na zapleczu jest rzeczą ambitną.

Obiektywnie patrząc na aktualne miejsce w tabeli i dorobek punktowy – tak. Jesteśmy na dobrej drodze, żeby być w tej ósemce, która zawalczy w play-off’ach. Mamy przed sobą jeszcze parę wyzwań oraz meczów, z których pasowałoby wyciągnąć jak najwięcej punktów jednak zobaczymy jaki scenariusz na nas czeka, bo to jest sport, który nierzadko nas zaskakuje. Bądźmy dobrej myśli.

 

 

-Chciałabyś coś przekazać od siebie kibicom, którzy czytają Twój wywiad?

Tak, chciałabym podziękować kibicom za obecność z naciskiem na tych najmłodszych. To Klub Kibica wszędzie za nami jeździ i głośno dopinguje bez względu na wynik, ale musicie mi wybaczyć – robi mi się ciepło na serduszku jak widzę tyle różowych Płomyczków na milowickiej hali. Pozdrawiam Was

serdecznie!

 

 

-Płomień nigdy nie zgaśnie?

Płomień nigdy nie zgaśnie.


 

Komentarz